ZAPOMNIAŁAM O TAK SE.

Zapomniałam o TAK SE!
Nie, że tylko o blogu. Cały czas coś piszę, bo codzienność inspiruje mnie nieustannie. I co robię, czego miałam nie robić? Skrobię piórem i ciach zeszycik do szuflady!

Przyznaję się bez bicia. Zapomniałam o TAK SE.
O tym, o czym zawsze miałam pamiętać. O akceptacji rzeczy, takimi jakimi są. O płynięciu z nurtem. Odbijałam się od czarnego do białego, zapominając o szarym.

A szarość to morze pomiędzy jednym brzegiem a drugim.
Szarość to MOŻE pomiędzy TAK a NIE.
Szarość to TAK SE pomiędzy DOBRZE a NIEDOBRZE.


Zapomniałam o TAK SE.
Znowu goniłam nie wiadomo za czym. Szukałam perfekcji, której, uwaga, nie ma. Chciałam, żeby było idealnie, a jak nie było to od razu, że źle. Mówiłam It’s shit zamiast Shit happens.
Myślałam za dużo. Szukałam jasnych odpowiedzi. TAK albo NIE. Yes or not. To be or not to be…
Oczekiwałam zamiast czekać. Wyobrażałam sobie zamiast patrzeć.
Od śmieszków do płaczków. Taką sobie zafundowałam, kurwa, karuzelę.

Zapomniałam pamiętać.
I trochę się zgubiłam. W sensie siebie zgubiłam.
Ale już się odnajduję. Siebie odnajduję.

TAK SE.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.