TAKI SE POCZĄTEK

Nie, nie jestem kolejnym kaznodzieją, może nigdy nikogo nie olśnię. Nie jestem samozwańczym kołczem, nie nauczę nikogo jak wyjść ze swojej strefy komfortu. Nie jestem filozofem, nie powiem nikomu jaki jest sens ludzkiego życia. Ja tylko patrzę, analizuję, wyciągam wnioski.

Piszę, bo chcę, bo taki sobie postawiłam cel, bo to element mojej własnej terapii. Zawsze lubiłam i podobno umiałam w pisanie. W sumie to zawsze chciałam napisać książkę, najlepiej trylogię jak Tolkien. Ale noooo, nie jestem Tolkienem tylko sobą.

Miałam kiedyś założyć bloga kulinarnego, bo umiem dobrze i smacznie gotować. Jednak na tego typu blogu muszą się znajdować przepisy, a ja takowych nie posiadam. Nie umiem tak spisać tego, co tam wyrabiam w tej kuchni. Kto by chciał korzystać z receptury na oko i czasem tak, a w zasadzie to za każdym razem inaczej.

Kiedyś użyłam w eseju, raczej smutnym, sformułowania TAK SE, w kontekście raczej negatywnym. Utkwiło mi to jednak w bani mocno. Na tyle mocno i na tak długo, że postanowiłam wprowadzić je w życie. Zrobić z tego niewinnego określenia swoją własną małą filozofię.

TAK SE nie jest ani złe ani dobre.
Jest gdzieś pomiędzy czarnym a białym.

Rozumiał to najlepszy mówca w historii kinematografii, Otis Skryba:

To nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze

TAK SE to mijający czas, odchodzący ludzie, znikające szczęście.
To naturalna kolej rzeczy, to dorosłość. To pierwsze zmarszczki i siwe włosy. To drzemki w trakcie dnia. Szukanie safe space. Znalezienie go, a potem spakowanie walizek i przeprowadzka. To miłość i złamane serce. Uciekając młodość, za którą nie ma co biec. Trzeba pogodzić się z tym, że wszystko się zmienia. My, ludzie wokół, marzenia, priorytety. Trzeba płynąć tym nurtem, a nie trzymać się na siłę gałęzi. Trzeba stan rzeczy zaakceptować.
Ja już lubię TAK SE i mam zamiar pokochać.

Pomyślałam sobie, że może by się tak podzielić tym ze światem, tymi swoimi przemyśleniami. No, może nie od razu ze światem, ale chociaż z garstką ludzi, która chciałaby to czytać. (Już Was kocham, już Wam dziękuję!) Potem wszechświat dał mi odpowiedź. Dostałam pióro. Pięknego, ekskluzywnego Parkera. I się rozpłakałam, ze szczęścia w sensie. Już czułam, że chcę pisać dalej. Już wiedziałam, że nie chcę tylko do szuflady.
I oto jestem.

TAK SE.

9 myśli w temacie “TAKI SE POCZĄTEK”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.