TAK SE ITALIANO

Dwie dziewuchy TAK SE siedziały, na przykład na schodach do kawiarni, i gadały. Jedna, taka ruda, powiedziała do tej drugiej, małej czarnej: Pojedź ze mną do Włoch. A ja na to: Dobra!
Potem szybkie ustalenia, wytłumaczenie w pracy, co to jest urlop i że: tak, ja poproszę jeden, wstrząśnięty, niezmieszany.

Pieniądze? Wybrałyśmy opcję na biedaku czyli nothing inclusive. Miałyśmy przecież siebie, samochód, trochę ciuchów, tak zwaną wałówę, energole, namiot i kołdrę. I kasy tyle, żeby nam starczyło na nasz must have. Bo my do Włoch pojechałyśmy, Proszę Państwa, oderwać się, rozerwać i odreagować.

Nasza TO DO LIST jawiła się następująco:

– jeść włoskie przysmaki czyli sery, pizzę i lody
– pić espresso… i drugie… i dziesiąte
– ja jeszcze pić wino białe, różowe, czerwone i musujące też
– kąpać się w cudownie czystych jeziorach
– znajdować takie nieznane dzikie miejsca i podziwiać widoki
– trochę pozwiedzać takie klasyki jak śmierdząca kanałem Wenecja, pachnąca perfumami Florencja i rozczarowująca Piza
– wyluzować w Italiano Style, czyli TAK SE.

I odhaczyłyśmy wszystkie nasze cele!


Nawet dodałyśmy sobie niespodziewanie dla siebie i reszty świata trochę przygody. Z uroczych ciepłych Włoch (25ºC) wjechałyśmy sobie na letnich oponach, mając na sobie klapki, prosto w śnieżycę i jakieś 1,5m śniegu (5ºC). TAK SE. Straszne to było przeżycie i ja się tak bałam, że zginiemy, że czekałam, aż złapie zasięg żeby zadzwonić do rodziców i powiedzieć, że ich kocham (bardzo Was Kocham). Moja twarz była koloru mniej więcej seledynowego, ale co, my się nie zatrzymamy, żeby zrobić zdjęcie w klapkach na śniegu?

Przeżyłam traumę (chujowo), ale teraz mam wspaniałe wspomnienie i ciekawą historię dla potomnych (super.) I bardzo, bardzo się cieszę, że żyję.

tak se włochy

Włochy nauczyły mnie TAK SE.

Włosi zarazili mnie TAK SE.
Bo mają w dupie. Bo mają luz. Bo żyją TAK SE.
Wstają rano i idą na espresso i rogalika. Średnie espresso i średniego rogalika. TAK SE siedzą z tymi średnimi przysmakami i czytają gazetę paląc papierosa. Potem TAK SE siedzą albo leżą. Spędzają czas z rodziną lub przyjaciółmi albo ewentualnie w pracy. Popołudniu odpoczywają, bo ile się człowiek może męczyć i dręczyć. Nie biegną, nie gonią, TAK SE płyną. Wieczorem kolacja. Może niektórzy uważają, że włoska kuchnia jest fancy, ale gówno prawda. Jest prosta, tania, szybka, nieskomplikowana, oparta na lokalnych produktach. Wykonywana z miłością i pasją. Nie elegancka, nie doskonała, TAKA SE.
Na koniec dnia wino. Nie takie za milion, takie ze średniej półki. Pyszne, bez pierdolenia o nutach i innych aromatach.

Włosi nauczyli mnie nie przejmować się za bardzo.
Cieszyć się chwilą. Cieszyć się życiem.

TAK SE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.