Niezwykły październik

Skończył się październik.

Na moje szczęście jego zakończeniem jest Halloween, a Halloween w Irlandii zwykle jest niesamowite! Zwykle, bo w tym roku Pan Covid namieszał i nie wyraził zgody na huczne świętowanie. 31 października to dla Irlandczyków święto tak samo ważne jak Christmas. Stąd przecież Halloween pochodzi i stąd powędrowało do Stanów. A wiadomo – co Ameryka dostanie to chętnie przetworzy na komercyjny pasztet.

W Irlandii Północnej w październiku sklepy przepełnione są dyniami i mrocznymi dekoracjami, a półki uginają się od smakołyków dla dzieci uprawiających trick or treating. Domy przystrojone są przepięknie, przerażająco lub też dziwacznie, w zależności od gustu domowników. Irlandczycy, podłóg celtyckiej tradycji, rozpalają wielkie ogniska. Kiedyś miały one wskazać drogę zbłąkanym duszom i odstraszyć te nieproszone, a teraz mają po prostu radować mieszkańców najbliższej okolicy.

Niezwykły październik - dynia
Photo by Szabó János on Unsplash

Jesień to czas kiedy ciemność nocy wygrywa ze światłem dnia.

Kiedy mrok rozpalają świeczki i ogień w kominku. Ja uwielbiam taki półmrok przy małej lampce czy świeczce. Niech piorun strzeli tych, co te wielkie, dające po oczach światła zapalają bez przyczyny, jakby byli jakimiś kurwa panami świata, co to wchodzą na salony w towarzystwie oślepiającej jasności. A idźcie świecić gdzieś indziej.

Jesienią natura układa się do snu. To czas odpoczynku, zadumy, regeneracji. Jest to tak naturalne, że aż szkoda, że o tym zapomnieliśmy. Zbyt często zapominamy o naturze, jakbyśmy nie byli jej częścią. Widzisz i pewnie grzmisz, ale mamy słuchawki na uszach, sorry. Co nas tam jakiś mrok i chłód obchodzi. Mamy przecież sterowane Alexą ledy i centralne ogrzewanie.

Niezwykły październik - lekcje latania na miotle
Photo by Bee Felten-Leidel on Unsplash

Nieco ponad miesiąc temu wyjęłam z tyłka kij od miotły i poleciałam w magiczną podróż jesiennych celebracji.

Objadałam się dynią w przeróżnych postaciach. Obejrzałam masę strasznych filmów i seriali. Zgubiłam rachubę w liczeniu wypitych Pumpkin Spice Latte w rozmiarze venti. Odwiedziłam różne spooky miejsca, a na koniec zrobiłam straszne słodycze, na które z niecierpliwością czekałam cały miesiąc. Były nawiedzone babeczki, cmentarne browniesy, truflowe pająki i krwawe muffiny. Po zrobieniu kilku dobrych setek spooktacular donuts na robocie, mój zapał trochę się ostudził. Nadal jednak cieszyłam się jak dziecko i pół dnia spędziłam w kuchni czarując te pyszności. Bo ja po prostu na słodycze mam jakąś wielką życiową misję (czytaj: pewnie tasiemca).

Tak skończył się ten niezwykły październik.

Najwspanialszy w moim życiu. Najwspanialszy, bo takim go właśnie uczyniłam. TAK SE myślę, że jakbym delektowała się każdym momentem i chwaliła każdy dzień, to już nie byłoby kiepskich dni i gorszych momentów. Aplikacja do kontroli nastrojów pokazuje mi, że większość października byłam RADOSNA i to mówi samo za siebie.

Mawiają, że jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, a mój mały eksperyment z październikowymi strasznościami to potwierdza. POSTANOWIŁAM przeżyć niezwykły październik i tak się stało. Każdego dnia robiłam coś wyjątkowego i dlatego każdy dzień był wyjątkowy. Wzięłam życie w swoje ręce i bawiłam się nim, doceniałam ulotne chwile i cieszyłam się z tego co mam, dostrzegałam magię wokół mnie i czarowałam swoją rzeczywistość. I tak pościeliłam sobie najpiękniejszy jesienny miesiąc w życiu.

TAK SE.

5 myśli w temacie “Niezwykły październik”

  1. Lucjo, tyle piekna w tym poscie. Mam na mysli cieply, barwny i sloneczny pazdziernik w Twoich kadrach; dwa wspaniale jesienne wiersze Basi oraz sarenka z koziolkiem i ptactwo, ktore tak cudnie sfotografowalas. Natomiast przykro patrzec na zamarznieta roze, maliny i inne delikatne rosliny w Twoim ogrodzie, ktore zniszczyly nocne przymrozki. Teraz przed nami chlodniejsze dni, wiec zycze Ci pogody ducha. Serdecznosci. Anita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.