Nauka, czyli niekończąca się opowieść

Człowiek całe życie się uczy, a i tak głupi umiera.

– tak często mawia babcia Be.

Pamiętam jak mnie uczyła cyferek i literek, poprzez zabawę oraz śpiewanie dziwnych piosenek. Pokazywała mi świat także przez niesamowite historie i totalnie nierealne przygody Jednego – bohatera cyklu pt. Jeden tak miał…

Dzięki tym zabiegom bardzo szybko nauczyłam się czytać i liczyć, z czego byłam niezmiernie zadowolona. Jednak doprowadziło to również do licznych mdłości, które wywoływała u mnie szkoła podstawowa swoim powolnym postępem i wszechobecną nudą. W głównej mierze to Babci Be zawdzięczam tę niepohamowaną żądzę wiedzy która, na to wygląda, nigdy się nie skończy.

Nauka jest jak niezmierne morze. Im więcej jej pijesz, tym bardziej jesteś spragniony.

– Stefan Żeromski

Nauka - uczennica z ksiazka
Photo by Siora Photography on Unsplash

Jeszcze jakbym do tego wszystkiego dodała naukę na własnych błędach, to bym była geniuszem i zwycięzcą życia…

Ostatnio wróciłam wspomnieniami do początku mojego bytowania na deszczowej wyspie i nauki brytyjskiej posesji. TAK SE pomyślałam, że ja to się wreszcie nauczyłam tych wszystkich rzeczy, które były takie nowe i należało je przyswoić, a następnie się przyzwyczaić. Nawet pomyślałam sobie:

Brawo ja! Dostosowałam się do warunków otoczenia!

Jakież było moje zdziwienie, kiedy nagle podczas video-rozmowy z psiapsi padł mi telefon i to nie dlatego, że znowu podłączyłam go do powietrza. Tak na marginesie: uważam, że ktoś, jakiś Pan Łeb, nazwijmy go przykładowo Elon, powinien przemyśleć opcję ładowania telefonów na powietrze, bo znacznie ułatwiłoby mi to codzienne funkcjonowanie.

Tym razem jednak nie podłączyłam urządzenia do nicości, lecz, będąc przekonaną o swojej mądrości i polegając na swoim umyśle, włożyłam ładowarkę do gniazdka. Tyle, że nie przełączyłam na ON i TAK SE żyłam czas jakiś w tej błogiej nieświadomości. Wychodzi na to, że ta lekcja jeszcze niezaliczona. Przykro mi, zapraszam na drugi termin.

Nauka nigdy nie wyczerpuje umysłu.

– Leonardo da Vinci

Trenuj swój mózg
Photo by Margarida Afonso on Unsplash

Nauka to niekończący się trening. Mózg trzeba ćwiczyć, zupełnie tak, jak mięśnie. Uprawiać sport intelektualny, gdy tylko nadarzy się okazja. Budować te nowe połączenia neuronalne i usprawniać istniejące. Tak działa cała ta maszyna. Można ruszyć dupę, to można i ruszyć głową. Znaczy się, ja to w ogóle mam dożywotni karnet na siłkę umysłową i jak to mawiam:

Kiedy inni trenują ciała, ja trenuję umysł.

Ostatnio nocną porą Wszechświat dał mi wskazówkę. To się wzięłam i zabrałam za mój ulubiony rodzaj fitnessu. Zapisałam się na kurs online. To już mój drugi w tym roku. Polecam każdemu w tych dziwnych, a jednak pełnych okazji czasach zarazy. Warto spróbować nieznanego albo dowiedzieć się czegoś nowego. Ja cieszę się jak dziecko, które dostało nową zabawkę, no taki ze mnie nerd. Pilnie się uczę, czytam, oglądam wykłady i robię codziennie zadania praktyczne. W każdym razie taki jest plan, bo to dopiero trzeci dzień z całych dziesięciu tygodni… Jestem bardzo ciekawa rezultatów tejże nauki, kryjącej się pod tajemniczą nazwą Science of Well-Being (Nauka o dobrobycie).

Kto wie, może dowiem się czegoś intersującego? Może zmienię coś na lepsze? A może pomogę komuś innemu? Bo, że będę mieć po prostu więcej do rozkminiania, to wiadomo.

TAK SE.

2 myśli w temacie “Nauka, czyli niekończąca się opowieść”

  1. Ja to jestem na początku tej drogi a i ona czasami opornie mi idzie. Ale cóż, robię co mogę. Powoli, małymi kroczkami, z Twoją pomocą daję radę robić postępy, miejmy nadzieję, że już będzie tylko progress. Nie ważne jakie warunki na zewnątrz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.