Nastawienie – walka ze Sztywniakiem

Ostatnio, kiedy wreszcie zaakceptowałam i pokochałam swoją żądze nauki, intensywnie rozkminiam rozwój osobisty. Dobra, prawda, moje ostatnio to jest rozległy termin, bo może oznaczać godzinę albo rok temu. Na potrzeby tego wpisu przyjmijmy umowny okres kilku ostatnich miesięcy. TAK SE przyswajam różnego rodzaju informacje i rozmyślam nad tym samorozwojem. Niedawna pisałam, że nauka to niekończąca się opowieść. Uważam, że to samo dotyczy pracy nad sobą. W dodatku zaobserwowałam, na przykładzie swoim, znanych osób i kilku znanych tylko mnie, że niemalże wszystkiego można się nauczyć i wiele w sobie zmienić (nie mylić BROŃ BOŻE ze zmienianiem innych!), jeśli tylko się chce. W dużej mierze zależy to od podejścia do całej sprawy.

Nasze nastawienie ma ogromny wpływ na otaczającą rzeczywistość.

Tak, jak z tą szklanką do połowy pustą albo do połowy pełną gówna.

Sporą dawkę wiedzy na temat mindsetu oferuje książka Carol Dweck Nowa Psychologia Sukcesu, a świetnie tłumaczy to cudowny Scott Jeffrey tutaj (po angielsku*).

Nastawienie - szklanka do połowy pełna lub pusta
Photo by Joseph Greve on Unsplash
W gigantycznym skrócie – wyróżniamy dwa podejścia:

1. Sztywne (fixed mindset), którego nazwa mówi sama za siebie.
2. Rozwojowe (growth mindset) – czyli nastawienie na rozwój, które umożliwia nam naukę i zmianę.

Pierwsze objawia się tym głosem w naszej głowie, wewnętrznym krytykiem, którego nazywam Sztywniak. Sztywniak nas sabotuje i wmawia nam, że trudno, że nie mamy talentu, że w ogóle co my sobie wymyśliliśmy, że chyba nas pojebało.

Jak pokonać Sztywniaka, czyli zmienić nastawienie na rozwojowe?

Po pierwsze: posłuchaj go.
Zauważ obecność Sztywniaka. Usłysz te wszystkie wątpliwości i docinki w stylu: A jak się nie uda? lub To jest niewykonalne!

Po drugie: zrozum, że masz wybór.
Pomiędzy komplikacją a wyzwaniem. Pomiędzy nie umiem a mogę się nauczyć. Pomiędzy stałością a rozwojem.

Po trzecie: gadaj ze Sztywniakiem.
Tak! Odpowiadaj mu! Kłóć się – to jedyna sprzeczka, którą zawsze możesz (i powinieneś) wygrać.

Sztywniak: Jesteś pewny?
Ty: Nie, ale przecież mogę spróbować.
Sztywniak: Taaa i nie dasz rady.
Ty: Gówno prawda. (lub bardziej merytoryczny argument)

I pozamiatane. Powtarzać do wygranej. NIE przekładać na konflikty międzyludzkie.

Po czwarte: weź się po prostu NASTAW na rozwój.
Staraj się nieustannie zmieniać wątpliwości w jedno proste pytanie: Czego mogę się nauczyć?

Po piąte: nie dygaj.
Pewnie, ze pojawi się strach. Zbij mu pionę, a potem zrozum, że nie ma racjonalnych podstaw. Nie odkładaj na później. Nie bój się wyglądać głupio. Nie bój się zaczynać. Nie bój się porażki.

Lepiej posłuchaj Pitbula, bo typ całkiem mądrze gada:


Nie ma przegrywania, jest nauka.
Nie ma porażek, są okazje.
Nie ma problemów, tylko rozwiązania.

Tak, wiem jak jest. Oh, belive me. Urodziłam się pod znakiem NIE, krytykowanie jest częścią mojej osobowości, a w wolnych chwilach szukam dziury w całym. Tak, też się zastanawiam, też mam całą kolekcję wątpliwości, tez się czasem boję, ale walczę.
We’re all it this shit together.

TAK SE.

* Jeśli ktoś jest zainteresowany to proszę się zgłosić – mam notatki, niektóre po polsku, a jak nie to chętnie przetłumaczę dla tych, co bardziej mi noł inglisz.

2 myśli w temacie “Nastawienie – walka ze Sztywniakiem”

  1. “W wolnych chwilach szukam dziury w całym” -> To ja! Dokładnie, urzekłaś mnie tym tekstem! Samorozwój to najbardziej przyjemna podróż, w jaką kiedykolwiek się wybierzemy, samodoskonalenie się nadaje nam sensu w egzystencji. Lepiej iść do wewnątrz i zbudować w sobie fundamenty, niż szukać ich na zewnątrz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *