MIŁOŚĆ

Dzisiaj są Walentynki – to przereklamowane, przeklęte święto zakochanych. Ja nie lubię w ogóle żadnych przereklamowanych świąt, bo są, między innymi, przereklamowane. Tego „święta” nie lubię najbardziej. Jakieś takie sztuczne mi się wydaje, nawet bardziej niż inne.

Walentynki to święto zakochanych, czyli, jak rozumiem, celebruje się nie miłość a zakochanie. Ale zakochanie to tylko wstęp, etap początkowy, level beginner! Potem zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki, czyli się te oczy otwierają i te motyle gdzieś odfruwają – level medium. Długi związek, w którym mamy do czynienia ze Świętą Trójcą, czyli Państwem Namiętnością, Intymnością i Zaangażowaniem to jest dopiero level master. Czyli MIŁOŚĆ.

MIŁOŚĆ to ten ciężki orzech do zgryzienia.

Kiedyś sobie tak wymyśliłam, że się dowiem na temat psychologii związków mniej więcej wszystkiego. Już tak mam, że jak zarzucę sobie jakiś temat do rozkminki to końca nie widać. (Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich, którzy też tak mają – keep going!) No i przeczytałam kilka(naście) książek oraz milion artykułów, zarówno tych naukowych jak i tych, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się w Bravo. W końcu trzeba patrzeć z różnych perspektyw. Naoglądałam się wywiadów oraz innych materiałów wideło i nasłuchałam wielu wykładów i podcastów oraz innych materiałów ałdio.*

Można by więc stwierdzić, że wiem na ten temat w s z y s t k o.
A jak przychodzi tak zwane co do czego to się okazuje, że nic nie wiem.
Na szczęście świadomość, że się nic nie wie to domena ludzi rozumnych, więc mogę się chociaż z tego cieszyć, I guess.

Zresztą Andrzej, światowej sławy twórca podstaw do gier i seriali, miał podobne przemyślenia w Ostatnim życzeniu:

O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką.
Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki.

love-miłość

MIŁOŚĆ jest TAKA SE.

MIŁOŚĆ bywa OKROPNA.
Na przykład jak darzysz nią kogoś, kto absolutnie na to nie zasługuje, albo, co więcej, nawet nie jest zainteresowany. Boże! To jest jak tortury, bo człowiek się stara i staje na głowie, nieraz się wręcz poniżając , dla kogoś kto ma teatralnie wyjebane i w ogóle to on cię tylko ROBI.

MIŁOŚĆ bywa SUPER.
Na przykład jak darzysz nią kogoś kto ją odwzajemnia. W sensie, że dajesz i dostajesz tyle samo i to nawet na dobre i na złe. Że jest szacunek, komunikacja, akceptacja, kompromisy i inne słowa klucze też.

Mi się wydaje, że MIŁOŚĆ jest TAKA SE, po prostu.
Czasem ciężka jak wór kamieni, żeby za chwilę unosić kilka centymetrów ponad chodnikiem.
Czasem spokojna i uspokajająca, żeby zaraz wybuchnąć milionem negatywnych emocji.
Czasem pełna namiętności i przygód, żeby wieczorem zasnąć na kanapie z Netflixem i chipsami.
Raz na wozie raz pod wozem, pomiędzy czarnym a białym. Płynie sobie. Zmienia się. Czasem mija. I najlepiej byłoby to zaakceptować.

I tego właśnie sobie i wam życzę w to dzisiejsze przereklamowane święto.


TAK SE.


* Oczywiście pogłębiania wiedzy nie skończyłam, bo to się nie kończy. Właśnie czekam, aż przyleci do mnie Kochaj najlepiej, jak potrafisz! Stefanie Stahl. Zapowiada się obiecująco. Jak przeczytam to chętnie podzielę się wrażeniami.

7 myśli w temacie “MIŁOŚĆ”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *