ME TIME

Me time, czyli czas na siebie, należy raczej do kategorii super, cool, nice. Ale jest trochę zwykły, codzienny, TAKI SE, jak już pojmiesz, że powinien być na porządku dziennym.
Zarządziłam sobie taki me time. Ale nie, że godzina czy dzień. Zarządziłam sobie ŻYCIOWY ME TIME.
Taki prawdziwy i solidny. Gorąco polecam każdemu!

Życiowy me time TAK SE zrobiłam, bo trochę mi życie pokazało środkowy palec. Że chuj z planów. Że to nie wygląda tak jak miało być. Że mało tej jakże upragnionej przeze mnie wolności i niezależności w tym moim życiu. Za dużo poświęciłam energii i serca innym ludziom, pracy, studiom, a straszliwie mało sobie. Więc ja się nie obraziłam ani nie popłakałam w związku z tym fuckerem. No dobra, i się trochę obraziłam i trochę popłakałam. A potem mówię:

FUCK THIS SHIT I’M OUT!

Me time to w moim przypadku wiele zmian. Zmiany są dla mnie strasznie przerażające (co za wzmocnienie). Ale tylko na początku. Potem przychodzi taka ulga, błogostan wręcz. To uczucie, że jest dobrze, że jestem w dobrym miejscu, w dobrym czasie.

Mój me time jest wielowymiarowy.

me time
Me time to terapia.

Tak, tak, terapia, sesje terapeutyczne, spotkania z psychologiem. Nie, nie, to nie jest tylko dla pojebów. Wielu z nas na szczęście już wie jakie to super pomocne, rozwojowe i ciekawe. Po prostu, dla siebie, TAK SE. Szkoda, że wielu jeszcze nie wie jak bardzo tego potrzebuje. A potrzebuje wielu więcej i bardziej niż sobie wyobrażamy.

Me time to ustanowienie granic.

Postawienie na swoim. W domu, w pracy, w związku, w życiu. To asertywność, czyli mówienie NIE, kiedy czegoś nie chcemy lub STOP, jeśli nam się coś nie podoba. To zaprzestanie słuchania innych. Jasne, można słuchać rad przyjaciół czy autorytetów, ale nie róbmy sobie jaj ze słuchaniem byle kogo. To też koniec z dawaniem, kiedy chuja się dostaje. Albo czekanie na tego chuja, co się niby ma dostać. To koniec polegania na innych ludziach, ich słowach, zapewnieniach i obietnicach. To STOP dla innych a START dla mnie. TAK SE.

Me time to zastanowienie się.

Takie z tych dogłębnych zastanowień. Odpowiedź na pytania, takie z tych trudnych pytań. W stylu: Kim jestem? Czego chcę? Co mam robić? Co chcę zmienić?

Me time to zmiana życia po odpowiedzi na powyższe. Albo przynajmniej po próbach odpowiedzi. Ja, szczerze przed sobą, odpowiedziałam, że w sumie to ja teraz nie wiem, czego chcę. Ale za to wiem czego nie chcę! No i super, od czegoś trzeba zacząć. Ja zaczęłam od wydalania toksyn, dosłownie i w przenośni (polecam – fantastyczne uczucie oczyszczenia).

Me time to też te drobne, codzienne czynności, małe rzeczy jak bieganie, joga, książka do herbaty albo herbata do książki, gorąca kąpiel, maseczka, zapach kadzidełka, uśmiech bombelka (hehehue).

Dla mnie me time to wreszcie ten blog. Pisanie. TAK SE siedzę, piję kawę czarną jak moja dusza i skrobię moim luks piórem.
Bo mogę, bo tego właśnie w tej chwili chcę.

Zarządzam ME TIME!

TAK SE.

2 komentarze do “ME TIME”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.